poniedziałek, 4 listopada 2013

W słońcu Italii / Villa Sogara

Wszystkie moje zagraniczne sesje to takie spontany.
Mail od Eli,mojej ślubnej klientki sprzed roku.
- Gosiu, będziesz może na jakiejś sesji z Młodą Parą we Włoszech?Chcielibyśmy rodzinna sesję ale w Polsce będziemy dopiero w grudniu...
- Nie będę, ale zawsze mogę być ;)

Kilka tygodni później siedzę już w samolocie do Wenecji z moimi dwoma wariatkami;)zabrakło jeszcze jednej,może następnym razem się uda:) Uwielbiam te moje dziewczyny za ten spontan właśnie,sprawdziłam loty,rzuciłam hasło i termin i usłyszałam "no jasne że jedziemy!".Kocham Was za to Baby!!!!
Przyleciałyśmy późno w nocy,umęczone ale z wielkim bananem na buzi, jak to Monia mówi;) i na wstępie Ela uraczyła nas takimi pysznościami,że nasze żołądki nie miały dość.Winko do łóżka,ploteczki i do spanka.
To co zobaczyłyśmy po przebudzeniu,ten widok z okna...mowę nam odjęło.Zresztą zobaczycie na zdjęciach.
Sogara to raj.Piękny stary dom z historią, otoczony winnicami.Cisza,spokój,można się zapomnieć.
I w tym cudownym miejscu wspaniali ludzie.Ela,Tommy i Ich córeczka Zosia.
Nie da się tego opisać słowami ile dobroci jest w tych ludziach.Ile radości i spokoju.
Tych kilka dni z Nimi to było coś niesamowitego.Ela gotowała takie pyszności że pisząc teraz o tym ślinka mi cieknie.
Tommy...Jedziemy autem,trajkoczemy jak to kobiety z przekonaniem,ze Tommy nie rozumie ani słowa po czym przerywam,mówię do Niego po angielsku a on mi z pięknym polskim wyjeżdża.No wymiękłyśmy.
Kochani! dziękujemy za wszystko.Za taką gościnę jakiej chyba jeszcze nigdy nigdzie nie zaznałam.Spałyśmy jak księżniczki:)
Za przepisy dziękujemy,za pogaduchy,za tyyyle winogron.Za winko pyszne.Za wszystko wszystko.
Kiepska ze mnie pisarka,zwłaszcza o 3 nad ranem,mam tyle myśli w głowie... Na samo wspomnienie pobytu u was szczerze się wzruszam.I kiedy przygotowywałam dla Was zdjęcia niejednokrotnie albo się śmiałam w głos albo zapłakałam.
Jesteście absolutnie cudowni a ja jestem wielką szczęściarą,że dane mi było Was poznać już rok temu,a teraz jeszcze bliżej.I mam nadzieję,że zobaczymy się niedługo.

Zdjęć bardzo dużo.Jest wiele podobnych,powtarzają się ale to nic.Mają dla mnie tak ogromną wartość sentymentalną że nie mogłam zrobić porządnej selekcji.

To teraz fotel,kawka i zapraszam Was na spacer po Sogarze...



na końcu moje ulubione,kwintesencja całej sesji...MIŁOŚĆ


i trochę prywaty;)




Werona.Łało jak z cebra i było pieruńsko zimno,widać ? zresztą...ilekroć jestem we Włoszech zawsze leje,żadna mi nowość...(i nigdy nie jestem na ten deszcz przygotowana,w końcu to Włochy ;))
To nic że odchorowałam to potem prawie dwa tyg w łóżku,raz się żyje:)Monia trochę szybciej ozdrowiała.
A Wiolka jakaś zahartowana.


Uploaded with ImageShack.us

Wenecja



4 komentarze:

Joanna Stryczek pisze...

Piękne zdjecia. Ja Toskanie pokochałam 6 lat temu w podróży poślubnej. Cudowne miejsce.

Anonimowy pisze...

że tak powiem: Zazdraszczam!!!

Magdalena Talarczyk pisze...

Idealnie <3 oby więcej takich podróży i pięknych wspomnień !

Anka pisze...

FAJNE :)Podoba mi się bardzo to kobiece spojrzenie :)super Pozdrawiam